07 lipiec 2026
Miała być pomoc, zostały magazyny pełne urządzeń. Sejm chce naprawić błędy wypożyczalni PFRON
Centralna Wypożyczalnia Technologii Wspomagających miała być jednym z najważniejszych programów wsparcia osób z niepełnosprawnościami ostatnich lat. Uruchomiona w 2023 r. oferowała dostęp do nowoczesnych urządzeń wspierających codzienne funkcjonowanie, rehabilitację i niezależność. Ambitne założenia szybko jednak zderzyły się z rzeczywistością. Dziś wiadomo, że ogromna część sprzętu zakupionego za publiczne pieniądze nigdy nie trafiła do potrzebujących. Teraz rząd i parlamentarzyści chcą naprawić błędy poprzedników, przekazując niewykorzystane urządzenia osobom z niepełnosprawnościami na własność i bezpłatnie.
Szczytna idea, z której nic nie zostało
Kolokwialnie można napisać, że miało być tak pięknie, a wyszło, jak zawsze. Program „Wypożyczalnia technologii wspomagających dla osób z niepełnosprawnością” uruchomiono w 2023 r., aby umożliwić korzystanie z nowoczesnych technologii osobom, których nie było stać na zakup specjalistycznego sprzętu.
Do zasobów wypożyczalni trafiło ponad 14,5 tys. urządzeń o łącznej wartości blisko 100 mln zł. Wśród nich znalazły się m.in. aparaty słuchowe, tablety, koncentratory tlenu, łóżka rehabilitacyjne oraz elektryczne wózki i skutery. Za ich zakup odpowiadała Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, która realizowała zamówienia w trybie niejawnym. Przez długi czas nie było więc wiadomo, jaki dokładnie sprzęt został nabyty za publiczne pieniądze.
Kontrowersje budził nie tylko sposób przeprowadzenia zakupów, ale również sam dobór wyposażenia. Krytycy programu wskazywali, że urządzenia zamawiano bez rzetelnej analizy rynku i rzeczywistych potrzeb przyszłych użytkowników. Znaczną część asortymentu stanowił sprzęt o charakterze indywidualnym, taki jak aparaty słuchowe, wymagający dopasowania do konkretnej osoby. Co więcej, część zakupionych urządzeń nigdy nie trafiła do osób z niepełnosprawnościami, ponieważ RARS, pełniąca funkcję zaplecza logistycznego programu, nie była w stanie zapewnić ich odpowiedniego serwisowania.
Nic zatem dziwnego, że okazało się, iż wypożyczalnia okazała się kompletną klapą. Do końca 2025 r. z wypożyczalni skorzystało niespełna 2 tys. osób, które łącznie wypożyczyły około 2,7 tys. urządzeń. W tym samym czasie koszty funkcjonowania programu, obejmujące magazynowanie sprzętu, jego przygotowanie, transport oraz dostosowanie do indywidualnych potrzeb użytkowników, sięgnęły 7,3 mln zł. W rezultacie projekt, który miał być sztandarowym wsparciem dla osób z niepełnosprawnościami, stał się symbolem niewykorzystanego potencjału i nietrafionych decyzji zakupowych.
Wypożyczanie, nie własność
Wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznej sugestiom wypożyczony sprzęt nie stawał się własnością osoby z niepełnosprawnością. Aby otrzymać urządzenie, konieczne było zawarcie umowy z RARS oraz wpłacenie zwrotnej kaucji wynoszącej 2 proc. wartości sprzętu.
Umowy obowiązywały maksymalnie do 31 grudnia 2026 r. lub krócej – w zależności od ważności orzeczenia o niepełnosprawności. Oznacza to, że sprzęt pozostawał własnością państwa, a jego ewentualna sprzedaż nie byłaby sprzedażą własnej rzeczy, lecz rozporządzaniem cudzym mieniem.
Problemy dostrzegał RPO
Wątpliwości wobec funkcjonowania programu zgłaszał od 2023 r., czyli od początku funkcjonowania wypożyczali, Rzecznik Praw Obywatelskich. Nie dotyczyły one jednak osób korzystających z wypożyczalni, lecz sposobu organizacji całego przedsięwzięcia.
RPO zwracał uwagę przede wszystkim na brak przejrzystości zakupów, sygnały dotyczące jakości części urządzeń, niedopasowanie wyposażenia do rzeczywistych potrzeb użytkowników oraz niewielkie zainteresowanie programem. Rzecznik informował również, że okoliczności zakupu sprzętu były przedmiotem postępowań prowadzonych przez dwie prokuratury.
Sprzęt w magazynach
Problemy te sprawiły, że wokół programu od początku narastały kontrowersje. Szybko okazało się, że miliony wydane na zakup sprzętu zostały wyrzucone w błoto, gdyż nie trafił on do potrzebujących.
Przełomowe informacje o rzeczywistej skali niepowodzenia programu ujawniono 24 marca 2026 r. podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw osób z niepełnosprawnościami i włączenia społecznego. Przedstawiciele PFRON poinformowali wówczas, że aż 73 proc. sprzętu zakupionego za 96 mln zł nigdy nie trafiło do użytkowników. To właśnie wtedy po raz pierwszy publicznie pokazano, jak daleko rzeczywistość odbiegała od ambitnych założeń towarzyszących uruchomieniu centralnej wypożyczalni technologii wspomagających.
Według przedstawicieli obecnego kierownictwa PFRON problem wynikał m.in. z błędnego podejścia przy tworzeniu programu. Najpierw dokonano ogromnych zakupów, a dopiero później próbowano dopasować ofertę do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
W magazynach znalazło się około 14,5 tys. urządzeń, w tym ponad 7 tys. aparatów słuchowych. Część sprzętu nie znalazła użytkowników mimo dużych nakładów finansowych przeznaczonych na jego zakup i przechowywanie. Obecnie niektóre z tych urządzeń straciły swoją wartość.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczyła skuterów, elektrycznych, wózków inwalidzkich i napędów elektrycznych. Jak ujawniono podczas prac sejmowych, przez długi czas nie były one wypożyczane potrzebującym.
Dodatkowo podczas magazynowania nie prowadzono regularnego ładowania akumulatorów. W efekcie znaczna część urządzeń utraciła pełną sprawność techniczną. Ekspertyzy wykonane na zlecenie PFRON wykazały, że ponad 80 proc. takich urządzeń wymaga dziś wymiany baterii lub akumulatorów.
Koniec wypożyczalni. Co dalej ze sprzętem?
Program w dotychczasowej formule zakończył działalność 31 grudnia 2025 r. Obecnie trwa jego wygaszanie i realizacja wcześniej zawartych umów.
Jednocześnie do Sejmu trafił projekt zmian w ustawie o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Zakłada on możliwość nieodpłatnego przekazywania sprzętu osobom z niepełnosprawnościami.
Zdaniem autorów projektu pozwoli to uniknąć dalszego marnowania publicznych pieniędzy i sprawi, że urządzenia zakupione za dziesiątki milionów złotych wreszcie zaczną służyć tym, dla których zostały przeznaczone.
Historia centralnej wypożyczalni technologii wspomagających pokazuje, że nawet najlepsze intencje nie gwarantują sukcesu. Program, który miał zwiększać samodzielność osób z niepełnosprawnościami, stał się symbolem źle przygotowanej inwestycji i nietrafionych decyzji zakupowych.
Dziś najważniejsze jest jednak nie rozliczanie szczytnych deklaracji sprzed kilku lat, lecz znalezienie sposobu, by zakupiony sprzęt nie zmarnował się ostatecznie w magazynach. Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, tysiące urządzeń mogą wreszcie trafić do osób, które naprawdę ich potrzebują. Oby tak się stało.
Autor: Monika Łysek, Redaktor Werbeo