20 październik 2026
Nie tylko korki. Najczęstsze przyczyny spóźnień Polaków do pracy
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie spóźnił się do pracy. Co ciekawe, problem dotyczy nie tylko osób dojeżdżających do biura. Spóźnić może się również pracownik zdalny, bo budzik nie rozróżnia pracy stacjonarnej od home office. Agencja pracy Personnel Service przeprowadziła badanie na reprezentatywnej grupie 1095 dorosłych Polaków.
Polacy podzieleni niemalże na pół
Z badania wynika, że blisko 49% ankietowanych nigdy nie spóźniło się do pracy. Dla większości pozostałych jest to pojedyncze zdarzenie. Blisko 20 proc. deklaruje, że zdarza im się to nie częściej niż raz w roku, jednak ponad 10 proc. przyznaje, że pojawia się w pracy po czasie przynajmniej raz w tygodniu. W tym aż 3,6 procent wystawia na próbę cierpliwość swojego pracodawcę codziennie lub prawie codziennie.
Wiek ma znaczenie
Im młodsi pracownicy, tym częściej zdarzają im się spóźnienia. Do regularnego spóźniania się co najmniej raz w tygodniu przyznaje się 28,6 proc. osób w wieku 18-24 lata. W grupie 55+ robi to jedynie 4,2 proc. respondentów.
Zmienia się podejście do spóźnień
Jeszcze kilkanaście lat temu spóźnienie do pracy kojarzyło się przede wszystkim ze stratą czasu i pieniędzy dla pracodawcy. Dziś w wielu firmach podejście do punktualności nieco się zmieniło. Wraz z rozwojem pracy zdalnej, elastycznych godzin i rozliczania z efektów coraz większe znaczenie ma to, czy pracownik wykonuje swoje obowiązki, a niekoniecznie to, czy codziennie siada przy biurku o tej samej godzinie.
Jak zauważa Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, w wielu firmach pandemia przyspieszyła odejście od rozliczania pracowników wyłącznie z obecności na rzecz oceny efektów ich pracy. W przypadku stanowisk pozwalających na elastyczną organizację czasu większe znaczenie niż godzina rozpoczęcia pracy mają realizacja zadań oraz dostępność pracownika wtedy, gdy jest potrzebny zespołowi. Nie zmienia to jednak faktu, że punktualność nadal pozostaje istotna wszędzie tam, gdzie opóźnienie jednej osoby wpływa na pracę innych.
Co stoi za spóźnieniami do pracy?
Choć mogłoby się wydawać, że winne są głównie korki, powodów spóźnień jest znacznie więcej. Na pierwszym miejscu znalazły się właśnie utrudnienia na drogach (34 proc.), ale niewiele mniej osób przyznało, że problemem bywa zaspanie lub zbyt długi sen (30 proc.). Co czwarty badany wskazał na opóźnienia komunikacji miejskiej. Wśród pozostałych powodów znalazły się m.in. zbyt długie przygotowania do wyjścia, niewyspanie oraz słaba organizacja czasu.
Rzecz jasna lista powodów jest znacznie dłuższa. Ankietowani wskazywali także obowiązki domowe, konieczność odwiezienia dzieci do szkoły oraz problemy zdrowotne. Nie zabrakło również bardziej nietypowych odpowiedzi. 7,6 proc. respondentów przyznało, że zdarzyło im się spóźnić do pracy przez poranny seks. Autorzy badania wskazują także, że mężczyźni częściej niż kobiety przegrywają walkę z czasem z tego powodu. Takiej odpowiedzi udzieliło 9,7 proc. mężczyzn i 5,2 proc. kobiet.
Dla 4,6 proc. badanych powodem spóźnienia było spokojne zjedzenie śniadania. Trudno tego, nie bronić. To w końcu najważniejszy posiłek dnia.
Firmy starają się minimalizować liczbę spóźnień. Pracownik spóźniający się często może nie otrzymać premii. Dobrym pomysłem wydaje się być wprowadzenie elastycznych godzin pracy i rozliczenie pracowników z powierzonych im zadań tam, gdzie jest to możliwe.
Biorąc pod uwagę codzienne utrudnienia, zaskakiwać może, że niemal połowa respondentów deklaruje, iż zawsze dociera do pracy na czas.
Autor: Katarzyna Kaźmierczak, Redaktor WERBEO