18 październik 2021
Sygnalista to nie donosiciel - coraz więcej Polaków to rozumie
Coraz mniej Polaków uważa, że sygnaliści to zwykli donosiciele. Jednocześnie przybywa osób, którym nie przeszkadza informowanie w dobrej wierze o nieprawidłowościach w firmie. Spora w tym zasługa prowadzonej od kilku lat edukacji i promocji. Wciąż jednak spora część społeczeństwa nie akceptuje sygnalistów - wynika z najnowszego raportu Compliance w Polsce 2021.
Instytucja sygnalisty w Polsce staje się coraz bardzie popularna. Wiele osób wie, kim są. Pracownicy firm chętniej informują o nieprawidłowościach. I nie widzą w tym nic złego. Świadczą o tym dane z raportu pt. "Compliance w Polsce 2021. Systemy zarządzania zgodnością: między pandemią a nowym ładem", przygotowanego przez Instytut Compliance we współpracy z Wolters Kluwer Polska, pod patronatem Viadrina Compliance Center.
Nie oznacza jednak, że nic nie trzeba już robić. Wciąż Polska jest na początku drogi wdrażania tej instytucji.
Informowanie w dobrej wierze to nie donosicielstwo
- 57 proc. oficerów compliance uważa, że informowanie (whistleblowing) o nieprawidłowości w dobrej wierze jest właściwe w polskim kręgu kulturowymi. Mniej, bo 42 proc. twierdzi inaczej – tłumaczył podczas prezentacji wyników raportu dr Bartosz Jagura, członek zarządu Instytutu Compliance oraz współautor raportu.
Zdaniem autorów raportu, sygnalistę w Polsce postrzega się w dużej mierze negatywnie. Co jest zaskakujące. W obecnych czasach promowania idei informowania o nieprawidłowościach i związanej z tym świadomości społecznej występuje wysoki odsetek dla negatywnego postrzegania whistleblowingu. Sygnalista bowiem, w przeciwieństwie do sprawcy, którego dany sygnał dotyczy, to osoba działająca co do zasady lojalnie wobec pracodawcy i współpracowników. Osoba ta spełnia swoje obowiązki, działając nie we własnym a interesie wszystkich i w końcu, narażając w ten sposób siebie i własną pracę (ryzyko działań odwetowych).
Dr Anna Partyka-Opiela, partner z kancelarii prawnej DZP optymistycznie patrzy na wyniki raportu. Według niej są dobre, ponieważ pokazują, że większości społeczeństwa słowo sygnalista nie kojarzy się źle. A to już wiele.
- Jeszcze kilka lat temu słowo sygnalista miało negatywne konotacje. Większość nie rozumiała tej instytucji. Kojarzyło się im z donosicielstwem. Nieważne było, czy sygnalista informował w dobrej czy w złej wierze. Natomiast dane z raportu świadczą o tym, że to się zmieniło i nastąpiła zmiana kulturowa. Sygnaliści zostali odczarowani - uważa Anna Partyka-Opiela.
Jej zdaniem duży wpływ miała edukacja społeczeństwa oraz liczne szkolenia.
Zgłoszenia nieprawidłowości są, ale nie masowe
Wśród pracowników przybywa osób, które chętnie korzystają z systemu informowania o nieprawidłowościach (SIN), choć trudno mówić jeszcze o masowości. Z raportu wynika, że 9 proc. ankietowanych odpowiedziało, że pracownicy zdecydowanie chętnie korzystają z tej możliwości, a 38 proc – raczej tak. Wciąż istnieje duży odsetek spółek, w których pracownicy raczej (23 proc,), albo zdecydowanie niechętnie korzystają z takich rozwiązań (6 proc.).
Jakuba Bouhnouni, compliance and legal expert w KAEM sp. z o. o. sp. k., te dane nie dziwią. Przyznaje. że zgłoszeń nie ma dużo.
Gdy chodzi o same firmy, to większość woli własnymi siłami wdrażać SIN. W przypadku 60 proc. ankietowanych jest to zadanie, które spółka wykonuje całkowicie o własnych siłach lub jedynie doraźnie wspierają ją podmioty zewnętrzne (35 proc.). Zdaniem autorów raportu, biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki, można wnioskować, że SIN wdrażany był w ramach implementacji CMS, bądź jako jego składowa część.
Jakub Bouhnouni uważa, że na pewno dużą zaletą outsourcingu jest większe zaufanie zgłaszających. Tym nie mniej zgłoszenie wewnętrzne prawidłowo przeprocesowane jest lepszym rozwiązaniem niż typowy outsourcing. Dlatego najlepiej postawić na oba rozwiązania, czyli zgłaszać nieprawidłowości wewnętrzne danej firmy do przedsiębiorstwa zewnętrznego....