22 kwiecień 2026
„Matka Ziemia dała nam wszystko. Odpłaciliśmy jej bezmyślną destrukcją – zanieczyszczając powietrze, zatruwając wody, destabilizując klimat i doprowadzając niezliczone gatunki na skraj wyginięcia” – pisze Sekretarz Generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych António Guterres w przesłaniu z okazji obchodzonego dzisiaj Międzynarodowego Dnia Matki Ziemi.
Te słowa wybrzmiewają dziś szczególnie mocno, bo coraz trudniej traktować kryzys klimatyczny jako odległą abstrakcję. Jest obecny w codzienności – w kolejnych falach upałów, suszach, powodziach, w rosnącym poczuciu niestabilności. A jednak w debacie publicznej wciąż zbyt rzadko łączymy go z innym, równie istotnym problemem: społeczną nierównością.
Zrównoważony rozwój przyzwyczailiśmy się utożsamiać z ochroną środowiska. Tymczasem sens tego pojęcia jest znacznie bardziej szeroki. Obejmuje również to, w jaki sposób organizujemy społeczeństwo i gospodarkę, komu dajemy dostęp do pracy, a kogo – często nieświadomie – pozostawiamy na marginesie. W tym miejscu pojawia się pytanie, które właściwie nie pada nigdy w kontekście ekologii: co wspólnego ma rynek pracy z kondycją planety? Odpowiedź zaczyna się od ludzi, których w tym systemie nie widać.
W Polsce aktywność zawodowa osób z niepełnosprawnościami pozostaje na niskim poziomie. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) za trzeci kwartał 2025 roku pokazują, że wskaźnik zatrudnienia tej grupy wynosi 18% w populacji ogółem oraz 33,4% wśród osób w wieku produkcyjnym. To liczby, które nie tylko opisują rynek pracy, ale także odsłaniają szerszy problem, o którym zresztą piszemy regularnie – niewykorzystany potencjał i utrwalone bariery.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o kwestie zdrowotne. W wielu przypadkach decydują czynniki, które można zmienić: brak dostępności miejsc pracy, niedostosowane procedury, zbyt mała elastyczność organizacyjna, a także utrwalone przekonania na temat możliwości zawodowych osób z niepełnosprawnościami. W efekcie część społeczeństwa pozostaje poza rynkiem pracy, mimo że mogłaby w nim uczestniczyć, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego i zmniejszając wydatki na cele zabezpieczenia społecznego.
W przesłaniu na tegoroczny Dzień Matki Ziemi Guterres przypomina, że „musimy zapewnić sprawiedliwość klimatyczną tym, którzy najmniej przyczynili się do tego kryzysu, a ponoszą jego największe konsekwencje”. To zdanie odnosi się do globalnych nierówności, ale można je odczytać szerzej – jako opis mechanizmu, który działa także bliżej nas (tutaj, w Polsce). Są grupy, które nie tworzą barier systemowych, a jednak skutki ich istnienia jak najbardziej ponoszą. Rynek pracy jest jednym z obszarów, gdzie ta zależność jest szczególnie widoczna.
Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami nie jest wyłącznie kwestią polityki społecznej. Coraz częściej staje się elementem odpowiedzialnego zarządzania i strategii rozwoju firm. Wpisuje się w ten wymiar działalności, który w języku biznesu określa się jako „S” w ESG – społeczny filar odpowiedzialności. Co istotne, wiele zmian, które umożliwiają pracę osobom z niepełnosprawnościami, nie wymaga dużych nakładów. Często wystarczą rozwiązania organizacyjne: większa elastyczność, lepsza komunikacja, wykorzystanie dostępnych technologii. W tym sensie inkluzja nie jest rewolucją, lecz korektą sposobu myślenia.
Jej znaczenie staje się jeszcze wyraźniejsze, gdy spojrzymy na problem z szerszej perspektywy – tej, którą coraz częściej opisuje się jako rzeczywistość permanentnego kryzysu. Wnioski z międzynarodowej konferencji Zero Project 2026 pokazują, że katastrofy naturalne, konflikty zbrojne i zjawiska związane ze zmianą klimatu tworzą dziś jeden powiązany system zagrożeń. W tym systemie osoby z niepełnosprawnościami należą do grup najbardziej narażonych.
Szacunki wskazują, że w sytuacjach kryzysowych ryzyko śmierci może być w ich przypadku wielokrotnie wyższe. Nie wynika to jednak z samej niepełnosprawności, lecz z faktu, że systemy reagowania – ostrzegania, ewakuacji, komunikacji – nie są projektowane z myślą o wszystkich użytkownikach. W praktyce część ludzi zostaje pominięta już na etapie planowania.
To właśnie tutaj pojawia się najważniejszy wniosek, który wybrzmiewa zarówno w analizach Zero Project, jak i w szerszej debacie o zrównoważonym rozwoju. Inkluzja nie jest dodatkiem do systemu. Jest warunkiem jego skuteczności.
Dotyczy to także gospodarki. Społeczeństwo, które nie wykorzystuje potencjału wszystkich swoich członków, jest mniej odporne – zarówno na wstrząsy ekonomiczne, jak i na kryzysy klimatyczne. Z kolei włączanie osób z niepełnosprawnościami w życie zawodowe wzmacnia tę odporność, budując bardziej zróżnicowane i elastyczne struktury.
„Ich siła jest naszą wspólną siłą” – podkreśla Guterres, choć ma on tu na myśli raczej młodych aktywistów ekologicznych, przedstawicieli ludności rdzennych, naukowców i organizacje społeczeństwa obywatelskiego. Ale gdy do tego grona dołączymy również osoby z niepełnosprawnościami, to zdanie dobrze będzie oddawać sens rzeczonej zmiany. Nie chodzi wyłącznie o pomoc czy wyrównywanie szans. Chodzi o sposób myślenia o wspólnocie – takiej, która potrafi korzystać z różnorodności, zamiast ją marginalizować.
Dlatego apel Sekretarza Generalnego ONZ, by „rządy i biznes dorównały tej odwadze poprzez pilne i zdecydowane działania”, można odczytać nie tylko jako wezwanie do transformacji energetycznej. To również przypomnienie, że odpowiedzialność za przyszłość obejmuje wszystkie obszary naszego funkcjonowania – łącznie z rynkiem pracy.
Czym w istocie jest troska o planetę? Jeśli rozumiemy ją wyłącznie jako działania środowiskowe, pomijamy istotną część obrazu. Ziemia jest wspólnym domem nie tylko w sensie geograficznym, ale także społecznym. Nie da się budować trwałej przyszłości, jeśli część jej mieszkańców pozostaje niewidoczna. Zrównoważony rozwój zaczyna się tam, gdzie dostrzegamy zależności między środowiskiem, gospodarką i społeczeństwem. Dostrzegamy i bierzemy za nie odpowiedzialność. Nie tylko od święta, nie tylko w ramach symbolicznych akcji, ale w codziennych decyzjach i długofalowych strategiach. „Dla naszej planety, dla wszystkich, którzy od niej zależą oraz dla przyszłych pokoleń” – jak pisze António Guterres.
Autor: Juliusz Koczaski, Redaktor WERBEO
Biznes
17 kwiecień 2026
Biznes
15 kwiecień 2026
Biznes
08 kwiecień 2026
Biznes
01 kwiecień 2026