23 czerwiec 2026
Ustawa o asystencji osobistej znów się oddala. Projekt wraca do podkomisji
Rządowy projekt ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami miał stworzyć stały, powszechny i finansowany system wsparcia, zamiast dotychczasowych rocznych programów zależnych od konkursów i lokalnych możliwości. Choć dokument przeszedł długą ścieżkę rządową i trafił do Sejmu jako jedna z najważniejszych reform społecznych ostatnich lat, jego uchwalenie znów się opóźni. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecydowała, że projekt wróci do podkomisji nadzwyczajnej, która ma zająć się kolejnym pakietem poprawek.
Od doraźnej pomocy do prawa do niezależnego życia
Rządowy projekt ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami ma wprowadzić rozwiązanie, którego środowisko osób z niepełnosprawnościami domaga się od lat: ustawową gwarancję dostępu do asystenta osobistego. Chodzi o osobę, która wspiera w codziennych czynnościach, przemieszczaniu się, załatwianiu spraw, kontaktach społecznych, edukacji, pracy czy uczestnictwie w kulturze.
Najważniejsza zmiana polega na odejściu od modelu projektowego. Do tej pory asystencja była realizowana głównie w ramach czasowych programów, zależnych od naborów, decyzji samorządów i dostępnych środków. W praktyce oznaczało to, że w jednym miejscu wsparcie było dostępne, a w innym nie; w jednym roku osoba z niepełnosprawnością mogła mieć asystenta, a w kolejnym traciła pewność kontynuacji usługi.
Zgodnie z zapewnieniami projekt rządowy ma to zmienić. Asystencja osobista miałaby stać się elementem systemu, a nie dodatkiem zależnym od lokalnego konkursu. Państwo deklaruje, że celem jest umożliwienie osobom z niepełnosprawnościami bardziej niezależnego życia oraz odciążenie rodzin i opiekunów, którzy często przejmują całodobową odpowiedzialność za wsparcie bliskich.
Niekończąca się historia projektu
Historia rządowego projektu zaczęła się od zapowiedzi systemowej reformy i prac prowadzonych w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekt został skierowany do konsultacji publicznych, w których uczestniczyły osoby z niepełnosprawnościami, ich bliscy, organizacje społeczne, samorządy i eksperci. Zgłoszono bardzo wiele uwag, co pokazało zarówno skalę oczekiwań, jak i stopień skomplikowania przyszłej ustawy.
Następnie dokument przechodził przez kolejne etapy rządowe: opiniowanie, uzgodnienia międzyresortowe, prace komitetów Rady Ministrów i ostatecznie przyjęcie przez rząd. Rada Ministrów zaakceptowała projekt 28 października 2025 r., z autopoprawką. Niedługo później trafił on do Sejmu jako druk nr 1929.
W Sejmie projekt spotkał się z innymi propozycjami dotyczącymi asystencji osobistej, w tym z projektem prezydenckim i poselskim. Jednak projekt rządowy jest traktowany jako wiodący i na nim opiera się zasadnicza dyskusja o tym, jak ma wyglądać przyszły system: kto będzie mógł dostać wsparcie, ile godzin asystencji będzie przysługiwać, jak oceniane będą potrzeby i kto zapłaci za organizację usługi.
Po co komu asystencja osobista?
Co zatem zakłada projekt rządowy? Zgodnie z nim asystencja ma być przyznawana według indywidualnych potrzeb, a nie wyłącznie według formalnej kategorii niepełnosprawności. Wsparcie ma pomagać w codziennym funkcjonowaniu, ale jego znaczenie jest szersze: ma umożliwić udział w życiu społecznym, edukacyjnym i zawodowym.
Dla wielu osób z niepełnosprawnościami asystent nie jest „opiekunem” w tradycyjnym rozumieniu. Ma być wsparciem w realizacji decyzji osoby, która korzysta z usługi. To ważna różnica: asystencja osobista ma wzmacniać autonomię, a nie zastępować samodzielność.
Rząd zapowiada, że docelowo ze wsparcia mogłoby skorzystać około 100 tys. osób. Projekt przewiduje także znaczący wymiar godzinowy usługi, większy niż w obecnych programach. To dlatego ustawa jest oceniana jako kosztowna, ale jednocześnie przedstawiana jako inwestycja: w aktywność osób z niepełnosprawnościami, w możliwość pracy ich bliskich i w mniejsze ryzyko instytucjonalizacji.
Sejmowe prace ugrzęzły w poprawkach
Mimo politycznych deklaracji, że ustawa jest potrzebna, jej droga przez Sejm okazała się powolna. Podkomisja nadzwyczajna przez wiele miesięcy analizowała projekt artykuł po artykule. W toku prac pojawiały się poprawki legislacyjne, redakcyjne i merytoryczne. Część z nich dotyczyła doprecyzowania przepisów, część – zasad finansowania, organizacji usług, roli powiatów, systemu elektronicznego czy procedury wyboru asystenta.
Po zakończeniu etapu podkomisji projekt wrócił do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Przyjęcie sprawozdania komisji otworzyłoby drogę do drugiego czytania na posiedzeniu plenarnym Sejmu, a następnie do dalszego procedowania. Tak się jednak nie stało.
Podczas posiedzenia 18 czerwca 2026 r. posłowie zdecydowali, że projekt ponownie trafi do podkomisji. Powodem są nowe poprawki, które wymagają dodatkowego rozpatrzenia. W praktyce oznacza to kolejne przesunięcie prac nad ustawą, na którą środowisko osób z niepełnosprawnościami czeka od lat.
Spór nie dotyczy celu, lecz sposobu wdrożenia
Zapewne nie jedna osoba z niepełnosprawnością oraz jej najbliżsi zachodzą w głowę: o co chodzi politykom? Oficjalnie w debacie rzadko kwestionuje się samą potrzebę asystencji osobistej. Spór koncentruje się raczej na tym, jak ją zorganizować, aby prawo zapisane w ustawie rzeczywiście zadziałało.
Samorządy obawiają się kosztów i nowych obowiązków organizacyjnych. Organizacje społeczne zwracają uwagę na potrzebę realnego wyboru asystenta i elastyczności. Osoby z niepełnosprawnościami oraz ich rodziny podkreślają, że system nie może być zbyt skomplikowany, cyfrowo wykluczający ani nadmiernie biurokratyczny. Legislatorzy wskazują natomiast na konieczność dopracowania przepisów tak, aby były jasne i możliwe do stosowania.
Każda z tych uwag ma znaczenie, ale każda kolejna runda poprawek wydłuża czas oczekiwania. To szczególnie dotkliwe, bo projekt nie dotyczy abstrakcyjnej reformy administracyjnej, lecz codziennego życia: wyjścia z domu, dojazdu do pracy, wizyty u lekarza, udziału w edukacji czy możliwości odpoczynku dla rodziców i opiekunów.
Powrót do punktu wyjścia
Powrót projektu do podkomisji nie oznacza formalnego końca prac, ale jest sygnałem, że ustawa nie zostanie uchwalona tak szybko, jak oczekiwano. Dla części osób z niepełnosprawnościami to kolejny dowód, że systemowe wsparcie wciąż przegrywa z tempem procedur legislacyjnych.
Największe ryzyko polega na tym, że opóźnienia najbardziej uderzą w osoby z niepełnosprawnościami, osłabiając ich zaufanie do reformy. Asystencja osobista miała być symbolem zmiany podejścia państwa: od doraźnej pomocy do prawa do niezależnego życia. Tymczasem projekt, który miał zapewnić stabilność, sam stał się przykładem legislacyjnej niepewności.
Ustawa o asystencji osobistej pozostaje jedną z najbardziej oczekiwanych zmian w polityce społecznej. Jej sens jest prosty: dać osobom z niepełnosprawnościami realne narzędzie do samodzielnego życia, a ich rodzinom – większe poczucie bezpieczeństwa. Jednak im dłużej projekt krąży między komisją a podkomisją, tym mocniej wybrzmiewa pytanie, czy państwo zdąży przełożyć deklaracje na działające prawo. Dla osób czekających na asystenta osobistego problemem nie jest już tylko treść ustawy. Problemem staje się czas. Każdy dzień oczekiwania zwiększa poczucie rozczarowania.
Autor: Monika Łysek, Redaktor Werbeo