08 lipiec 2026
Zwrot akcji w sprawie świadczenia wspierającego
„Po co się odwołujesz? Po to, żeby było lepiej. Gdybyś wiedział, że możesz mieć mniej, to byś się nie odwoływał” — mówi dr Tomasz Włodek, ekspert Fundacji Vis Maior Pies Przewodnik, komentując praktykę obniżania liczby punktów w decyzjach wydawanych przez wojewódzkie zespoły ds. orzekania o niepełnosprawności po ponownym rozpatrzeniu sprawy.
Z taką sytuacją mogły spotkać się tysiące osób z niepełnosprawnościami, które starały się o przyznanie świadczenia wspierającego. Procedura zaczyna się od ustalenia poziomu potrzeby wsparcia przez wojewódzki zespół ds. orzekania o niepełnosprawności. O samo świadczenie można wnioskować wtedy, gdy zespół ustali poziom potrzeby wsparcia na co najmniej 70 punktów. Tymczasem wiele wskazuje na to, że w praktyce funkcjonowania świadczenia wspierającego uzyskanie wysokiej punktacji stało się trudniejsze niż na początku.
Coraz częściej pojawiają się też sygnały, że osoby, które złożyły wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, bo nie były zadowolone z ustalonego poziomu potrzeby wsparcia, w kolejnej decyzji otrzymywały jeszcze mniej punktów. Zdaniem dra Włodka narusza to jedną z podstawowych zasad postępowania administracyjnego — zakaz reformationis in peius, czyli zakaz zmiany rozstrzygnięcia na niekorzyść strony. Zasadę tę wyraża art. 139 Kodeksu postępowania administracyjnego.
W tej sprawie nastąpił jednak zasadniczy zwrot. 13 czerwca 2026 r. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stwierdziła nieważność decyzji wojewódzkiego zespołu, która po ponownym rozpatrzeniu sprawy obniżyła osobie z niepełnosprawnością liczbę punktów. W uzasadnieniu ministra wskazała, że takie rozstrzygnięcie rażąco naruszało art. 139 KPA.
O szczegóły i potencjalne konsekwencje decyzji ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk pytam dra Tomasza Włodka, który batalię w tej sprawie toczy już od wielu miesięcy.
Odwołanie nie może być pułapką
Co w czerwcowej decyzji ministra jest najważniejsze: samo stwierdzenie nieważności decyzji czy uznanie, że obniżenie punktów naruszało art. 139 KPA?
„Obie te rzeczy, dlatego że stwierdzenie nieważności decyzji to nic innego jak uznanie, że naruszenie art. 139 KPA, czyli zakazu zmiany na niekorzyść, jest rażącym naruszeniem prawa, które dyskwalifikuje taką decyzję” — odpowiada dr Tomasz Włodek.
Jego zdaniem konsekwencje tej decyzji powinny wykraczać poza indywidualną sprawę osoby, której bezpośrednio dotyczyła. Chodziło o sytuację, w której wojewódzki zespół najpierw ustalił poziom potrzeby wsparcia na 62 punkty, a następnie — po wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy — obniżył tę punktację do 60 punktów. Minister stwierdziła nieważność drugiej decyzji, uznając, że została wydana z rażącym naruszeniem zakazu orzekania na niekorzyść strony.
„Krótko mówiąc, na przyszłość żaden wojewódzki zespół nie powinien już zmniejszyć liczby punktów” — mówi dr Włodek.
Prawnie decyzja ministra rozstrzyga konkretną sprawę. Może jednak stać się punktem odniesienia dla innych osób, którym po wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy również obniżono liczbę punktów. Dr Włodek podkreśla jednak, że nie ma pewności, czy czerwcowe rozstrzygnięcie automatycznie przełoży się na praktykę wojewódzkich zespołów w całym kraju.
„Po dwóch latach doświadczeń z tym, jak działa to świadczenie, gdzie są niejawne wytyczne, gdzie dotychczas przez dwa lata były zmniejszane punkty, gdzie minister wielokrotnie twierdził pisemnie, chociażby w odpowiedzi na petycję, że można zmniejszać liczbę punktów, nie jestem wcale pewien, czy ta decyzja tak automatycznie przełoży się na jednolitą praktykę w całej Polsce” — zastrzega.
Wspomniana petycja to „Apel o uczciwość przy ustalaniu poziomu potrzeby wsparcia”, przygotowany przez Fundację Vis Maior Pies Przewodnik. Jej autorzy wskazywali na dwie praktyki, które uznawali za nieprawidłowe: pozaprawne wprowadzenie limitu punktów dla osób niewidomych oraz obniżanie punktacji osobom, które składały wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. W petycji nazwano to wprost „karaniem” osób odwołujących się od decyzji.
Odpowiedź Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych była dla autorów petycji rozczarowująca. BON nie tylko nie podzieliło ich zarzutów, ale wskazało, że po złożeniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy stan faktyczny jest ustalany na nowo, a wojewódzki zespół może zarówno utrzymać wcześniejszą liczbę punktów, jak i ją podwyższyć albo obniżyć.
Właśnie dlatego czerwcowa decyzja ministry Dziemianowicz-Bąk ma tak duże znaczenie. W ocenie dra Włodka oznacza ona zasadniczą zmianę stanowiska administracji.
„To jest zwrot o 180 stopni” — ocenia i dodaje, że wcześniejsze uzasadnienie dopuszczające obniżanie punktów było jego zdaniem nie do obrony:
„To tłumaczenie, które uzasadniało wcześniejsze stanowisko, że można zmniejszać punkty, jest bardzo przewrotne. Po pierwsze nie ma oparcia w przepisach prawa. Po drugie jest bardzo nieklarowne i mętne” — mówi dr Włodek.
Spór dotyczy więc nie tylko jednej decyzji i jednej osoby. Dotyczy także tego, czy korzystanie ze środków zaskarżenia w sprawach o poziom potrzeby wsparcia może wiązać się z ryzykiem pogorszenia sytuacji osób z niepełnosprawnościami. Zdaniem dra Włodka taka praktyka podważa sens odwoływania się od niekorzystnych decyzji:
„Po co się odwołujesz? Po to, żeby było lepiej. Gdybyś wiedział, że możesz mieć mniej, to byś się nie odwoływał” — podkreśla.
Co z osobami, którym już obniżono punkty?
Czerwcowa decyzja ministra nie oznacza automatycznego naprawienia wszystkich podobnych spraw. Otwiera jednak drogę do pytania, co mogą zrobić osoby, którym wojewódzki zespół po ponownym rozpatrzeniu sprawy obniżył punktację.
Dr Włodek zwraca uwagę, że sytuacje mogą być różne. Najprostsza wydaje się ta, w której osoba po otrzymaniu drugiej, mniej korzystnej decyzji nie odwołała się już do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych.
„Jeżeli ktoś dostał mniejszą liczbę punktów i nie poszedł do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, to ma 10 lat od tej drugiej decyzji, żeby wystąpić do ministra o stwierdzenie nieważności. Wówczas minister powinien stwierdzić nieważność tej decyzji zmniejszającej” — mówi dr Włodek.
Taki wniosek nie jest zwykłym odwołaniem od decyzji. Chodzi o nadzwyczajny tryb przewidziany w Kodeksie postępowania administracyjnego, stosowany wtedy, gdy decyzja jest dotknięta szczególnie poważną wadą prawną. W analizowanej sprawie tą wadą było — według ministra — rażące naruszenie art. 139 KPA, czyli zakazu orzekania na niekorzyść strony.
„Sprawa wróciłaby wówczas do wojewódzkiego zespołu, który musiałby wydać nową decyzję z liczbą punktów nie mniejszą niż była w pierwszej decyzji” — wyjaśnia dr Włodek.
Bardziej skomplikowana jest sytuacja osób, które po obniżeniu liczby punktów poszły do sądu i mają już wyrok. Jeszcze inaczej wygląda położenie tych, których sprawy nadal toczą się przed sądem pracy i ubezpieczeń społecznych. W takich przypadkach, jak zaznacza dr Włodek, potrzebna byłaby odrębna analiza.
„To wszystko jest skomplikowane. Jedynym podmiotem, który mógłby tutaj rozwikłać ten węzeł, jest chyba minister” — ocenia.
Jego zdaniem osoby, których postępowania sądowe nadal trwają, powinny co najmniej podnosić w sądzie argument, że druga decyzja wojewódzkiego zespołu została wydana z naruszeniem zakazu orzekania na niekorzyść.
„Raczej w tych postępowaniach sądowych podnosiłbym tę okoliczność, że mi zmniejszono niezgodnie z prawem, i posługiwałbym się tą precedensową decyzją ministra” — mówi.
Zastrzega jednak, że sądy pracy i ubezpieczeń społecznych nie działają tak jak sądy administracyjne. W sprawach dotyczących poziomu potrzeby wsparcia badają przede wszystkim to, ile punktów należy się konkretnej osobie. Nie są natomiast powołane do pełnej kontroli prawidłowości postępowania prowadzonego wcześniej przez wojewódzki zespół.
„Sądy pracy i ubezpieczeń społecznych nie badają poprawności postępowania wojewódzkich zespołów. Interesuje je, ile punktów ci się należy” — podkreśla dr Włodek.
Dlatego sprawa może wymagać szerszej reakcji ze strony ministerstwa. Nie chodzi tylko o to, żeby wojewódzkie zespoły w przyszłości nie obniżały punktów po wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Problem dotyczy również osób, które już zostały objęte taką praktyką.
„Trzeba zaproponować jakieś rozwiązanie systemowe, czyli albo akcję informującą o tym, jakie środki przysługują teraz tym ludziom, którym zmniejszano punkty, albo wręcz uchwalenie nowelizacji ustawy, takiej ustawy epizodycznej, która naprawiałaby ten stan rzeczy” — mówi dr Włodek.
Potrzebna jest reakcja ministerstwa
Zdaniem Tomasza Włodka samo wydanie czerwcowej decyzji nie wystarczy. Skoro wcześniej wojewódzkie zespoły obniżały punktację po ponownym rozpatrzeniu sprawy, a Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych dopuszczało taką praktykę w pisemnych stanowiskach, konieczne jest jasne działanie ze strony Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
„Powinny pójść rozkazy z Warszawy, że nie wolno wam nigdy zmniejszać liczby punktów przy ustalaniu poziomu potrzeby wsparcia” — mówi dr Włodek.
Podobna zasada powinna zostać przypomniana również w klasycznym orzekaniu o niepełnosprawności. Chodzi o sytuacje, w których osoba odwołuje się od orzeczenia, a organ drugiej instancji pogarsza jej sytuację, np. obniża stopień niepełnosprawności albo usuwa korzystne wskazania.
Dr Włodek zastrzega jednak, że trzeba odróżnić dwie sytuacje. Czym innym jest postępowanie odwoławcze w tej samej sprawie, w którym — jego zdaniem — nie wolno orzec na niekorzyść strony. Czym innym jest nowe postępowanie po upływie ważności wcześniejszego orzeczenia lub decyzji. Wtedy organ może oceniać sytuację od nowa.
„Mamy konkretne postępowanie, gdzie w pierwszej instancji jest jakaś decyzja albo orzeczenie o stopniu niepełnosprawności i w drugiej instancji, po odwołaniu, nie wolno zmniejszać. Czym innym jest to, kiedy kończy się okres danego orzeczenia i zaczyna się nowe postępowanie” — wyjaśnia.
Pytany o to, czego oczekuje teraz od ministerstwa i Biura Pełnomocnika, dr Włodek mówi o potrzebie pełnego opisania tego, co wydarzyło się przy wdrażaniu świadczenia wspierającego i ustalaniu poziomu potrzeby wsparcia.
„Oczekiwałbym opublikowania białej księgi procesu wdrażania świadczenia wspierającego i tego całego procesu ustalania poziomu potrzeby wsparcia. Białej księgi wytycznych, białej księgi tych naruszeń artykułu 139, czyli nazwania wszystkich tych nieprawidłowości, które były zamiatane pod dywan przez ostatnie dwa lata” — mówi.
Taka „biała księga” miałaby pokazać nie tylko skalę spraw, w których obniżano punktację, ale też wskazać, jak pomóc osobom, które już poniosły konsekwencje tej praktyki. Według dra Włodka potrzebna byłaby akcja informacyjna, a w części przypadków być może także zmiana przepisów.
„Trzeba zaproponować ścieżki wyjścia zarówno dla tych wszystkich sytuacji, które się zdarzyły i ludzie zostali potraktowani krzywdząco, jak i na przyszłość, żeby tego już więcej nie było” — podkreśla.
W tle pozostaje także pytanie o rolę Rzecznika Praw Obywatelskich. Dr Włodek przypomina, że zwracał się do Biura RPO w sprawie dwóch problemów: wytycznych oraz naruszania art. 139 KPA. Jak relacjonuje, RPO wystąpił do pełnomocnika rządu o informacje, ale sprawa przez długi czas nie doczekała się odpowiedzi.
„Rzecznik na pewno ma tutaj dużą rolę do odegrania. Oczywiście Krajowa Rada Konsultacyjna do Spraw Osób Niepełnosprawnych przy pełnomocniku rządu też mogłaby się tym zająć” — ocenia dr Włodek.
Wytyczne niczym prawo
Sprawa obniżania punktów po ponownym rozpatrzeniu decyzji to tylko jeden z problemów, na które zwraca uwagę dr Włodek. Drugi dotyczy wytycznych przekazywanych wojewódzkim zespołom. W odpowiedzi na grudniową petycję Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych przyznało, że takie wytyczne zostały skierowane do przewodniczących wojewódzkich zespołów i przekazane specjalistom „do stosowania”. Miały one dotyczyć m.in. osób niewidomych, głuchych i poruszających się na aktywnym wózku inwalidzkim.
Zdaniem BON celem było zapewnienie prawidłowości i jednolitości ustalania poziomu potrzeby wsparcia. Problem w tym, że według dra Włodka dokumenty te zaczęły w praktyce wpływać na punktację osób ubiegających się o świadczenie, choć nie były ani ustawą, ani rozporządzeniem.
„Nikomu nieznane wytyczne, które są prawem tak naprawdę”: Tomasz Włodek nazywa rzecz po imieniu.
Szczególne emocje budzi wskazywany przez niego limit 76 punktów dla osób niewidomych. Dr Włodek relacjonuje, że informacje o tabelach uzyskał w trybie dostępu do informacji publicznej. Jak mówi, najpierw przesłano mu ogólne wytyczne, a dopiero później — po przedstawieniu fragmentu tabel — także materiał zawierający konkretne wartości.
„To nie są nawet wytyczne, tylko materiały szkoleniowe. Ale one są wytycznymi tak naprawdę, bo wojewódzkie zespoły mają je stosować i osoba niewidoma ma tam limit 76 punktów” — mówi prawnik.
Według dra Włodka samo istnienie wartości odniesienia nie musiałoby być problemem. Przeciwnie — mogłoby porządkować orzekanie, gdyby zostało wprowadzone w sposób jawny, zgodny z prawem i z możliwością uwzględnienia indywidualnej sytuacji osoby. Problemem jest forma, w jakiej to zrobiono.
„Jeżeli minister chciał ustanowić nie limity, ale wartości odniesienia, czyli przy pewnych typowych schorzeniach można ustanowić wartości odniesienia i nie mam nic przeciwko, żeby na przykład osoba niewidoma jako wartość, którą dostaje wyjściowo, miała na przykład 78 punktów. Ale to powinno nastąpić w rozporządzeniu” — podkreśla.
W jego ocenie standardy, które realnie wpływają na prawa osób z niepełnosprawnościami, nie mogą funkcjonować jako wewnętrzne instrukcje administracji. Jeżeli od liczby punktów zależy możliwość ubiegania się o świadczenie wspierające, to zasady ich przyznawania powinny być jasne, dostępne i oparte na prawie powszechnie obowiązującym.
„Tam, gdzie jakaś regulacja wpływa na prawa człowieka, prawa obywatela, musi być to w formie ustawy albo rozporządzenia” — mówi Tomasz Włodek.
W tle pojawia się jeszcze jeden problem: rozbieżności w punktacji przyznawanej osobom z podobną niepełnosprawnością. Dr Włodek wskazuje, że przed pojawieniem się wytycznych osoby niewidome mogły otrzymywać znacznie wyższe wyniki. Później możliwa do otrzymania liczba punktów miała wyraźnie spaść:
„Im szybciej ktoś poszedł, tym więcej dostał punktów” — ocenia ekspert Fundacji Vis Maior Pies Przewodnik i dodaje, że według jego wiedzy wytyczne zaczęły funkcjonować na przełomie 2024 i 2025 r. To właśnie wtedy, jak twierdzi, „dokręcono śrubę”.
Tomasz Włodek nie kwestionuje potrzeby porządkowania ustalania poziomu potrzeby wsparcia. Przeciwnie, uważa, że bez pewnych wartości odniesienia trudno rzetelnie oceniać setki tysięcy osób w skali od 0 do 100 punktów. Wskazuje jednak, że takie rozwiązania muszą być jawne, dobrze uzasadnione i przyjęte we właściwej formie prawnej.
„Wytyczne trzeba by było ująć w rozporządzeniu i uczynić z tych limitów wartości odniesienia, tak żeby żadne osoby nie były pokrzywdzone” — mówi.
Jego zdaniem dobrze skonstruowane wartości odniesienia mogłyby działać na korzyść osób z niepełnosprawnościami, pod warunkiem że byłyby punktem wyjścia, a nie sztywnym limitem. Osoba niewidoma mogłaby mieć określoną bazową punktację, a dodatkowe okoliczności — np. inne schorzenia, brak rehabilitacji, szczególne bariery funkcjonalne — mogłyby uzasadniać jej podwyższenie.
„To musi być w rozporządzeniu, jawnie, klarownie wyjaśnione, dlaczego tak, a nie inaczej” — podkreśla dr Włodek.
Nie tylko jedna decyzja
Czerwcowa decyzja ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk dotyczy konkretnej sprawy. Jej znaczenie może być jednak znacznie szersze. Po pierwsze, daje argument osobom, którym po wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy obniżono liczbę punktów. Po drugie, stawia pytanie o wcześniejsze stanowiska administracji, która dopuszczała taką praktykę. Po trzecie, pokazuje potrzebę uporządkowania zasad funkcjonowania świadczenia wspierającego.
Dr Włodek oczekuje od ministerstwa nie tylko reakcji na przyszłość, ale także rozliczenia tego, co już się wydarzyło.
czy zatem osoba z niepełnosprawnością, która korzysta z przysługujących jej środków zaskarżenia, może mieć pewność, że procedura nie pogorszy jej sytuacji? Po czerwcowej decyzji ministry odpowiedź powinna być oczywista. Teraz najważniejsze jest to, czy stanie się ona codzienną praktyką wojewódzkich zespołów.
Autor: Juliusz Koczaski, Redaktor WERBEO