Praca

Zmiany w kodeksie pracy. Pieniądze za pracę z domu?

15 wrzesień 2020

Sto złotych rekompensaty za prąd, praca zdalna tylko za obopólną zgodą pracownika i pracodawcy oraz odpowiedź na pytanie: kto odpowiada za wypadek pracownika, który pracuje z domu? Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej coraz głośniej mówi o zmianach w kodeksie pracy. Wstępne propozycje już ma.

źródło: www.money.pl

Kodeks pracy powinien być zmieniony, bo musi być przystosowany do zupełnie nowej rzeczywistości. Podstawowym wyzwaniem jest oczywiście uporządkowanie kwestii dot. pracy zdalnej - mówił money.pl Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej podczas Forum Ekonomicznego. Jak zapewnia, jest to jeden z podstawowych tematów dla ministerstwa w tej chwili. Dlaczego?

Bo choć ponad milion Polaków musiało pracować z domu w trakcie epidemii, to w przepisach wątek pracy zdalnej niemal nie istnieje. Niemal, bo pojawił się wraz z zapisami jednej z tarcz. Trudno kilka zdań z ustawy określić jednak kompleksowym rozwiązaniem. Takie ma dopiero powstać.

Według wstępnych planów resortu praca zdalna miałaby być umową pomiędzy pracownikiem a pracodawcą (a nie narzuconym rozwiązaniem). Jednocześnie resort zastanawia się, jak w przepisach umieścić kwestie rekompensat dla pracowników. I tak niektórzy mogliby dostać pieniądze za zużyty sprzęt, za wykorzystaną energię czy pracujące cały dzień ogrzewanie.

Ile?

Jeszcze kilka miesięcy temu w rządzie był pomysł, by było to przynajmniej 100 zł. "Stówka" dla każdego jednak przepadła. Kwota dodatku najprawdopodobniej będzie po prostu ustalana przez pracodawcę i pracownika. W ustawie sztywnej propozycji nie będzie.

Niektóre firmy już teraz decydują się na dopłaty - przekazują pracownikom środki do wydania np. na doposażenie domu. Część firm robi to jeszcze inaczej. Po prostu prosi pracowników o wskazanie, jaki sprzęt jest potrzebny, a to firma zajmuje się zamówieniem go. W nowej rzeczywistości umówienie się na takie rozwiązania byłoby warunkiem przeniesienia pracownika na pracę zdalną (o ile oczywiście będzie miał jakieś wymagania).

Pierwszy projekt ma się pojawić jeszcze we wrześniu.

Przepisów brak

Jak pisaliśmy w money.pl, rząd 2 marca uchwalił ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, ale znalazła się w niej jedynie wzmianka o pracy zdalnej. W ramach ustawy przyznano pracodawcy uprawnienia do polecenia pracownikowi wykonywania pracy poza siedzibą firmy. I tyle.

Wielu przedsiębiorców w trybie pracy zdalnej wprost się zakochało. I pomimo luzowania przepisów związanych z koronawirusem, pracownicy zostali w domach. Trendy wynoszenia pracy z biura dość znacznie przyśpieszyły. I to zdecydowanie bardziej niż ustawodawca przewidywał. Praca z domu w wielu miejscach trwa już od wielu miesięcy. Stąd Ministerstwo chce załatać tę dziurę. I to na stałe.

Wiceminister Stanisław Szwed przekonuje, że przepisy powinny być dziełem porozumienia na linii pracodawcy - związki zawodowe. I stąd temat ma się pojawiać na Radzie Dialogu Społecznego. - Będziemy inicjować rozmowy, ale najlepiej, by to obie strony same określiły, jak widzą przepisy dot. pracy zdalnej - mówi.

Nie jest jednak tajemnicą, że w resorcie Marleny Maląg w porozumienie ponad podziałami nie wierzy zbyt wiele osób. Stąd resort najprawdopodobniej sam nie tylko "zainicjuje" rozmowy, ale po prostu przygotuje projekt....

czytaj więcej: www.money.pl


autor: Mateusz Ratajczak

źródło: www.money.pl