Praca

Pracodawcy zalegają z wypłatami i tną premie. Czeka nas wielka fala pozwów przez koronawirusa?

15 październik 2020

Przez drugą falę koronawirusa będzie coraz trudniej o pracę i stabilne zatrudnienie – ostrzegają eksperci. Już teraz do pracodawców wpływają pozwy od zwolnionych przez koronawirusa pracowników. Zobacz, jak pracodawcy oszczędzają na swoim personelu.

źródło: Engin Akyurt/ Unsplash.com

Branże najbardziej dotknięte nowymi obostrzeniami mogą „nie wytrzymać” ponownych ograniczeń. Polscy przedsiębiorcy będą zmuszeni ograniczać koszty, co doprowadzi do licznych zwolnień lub zamykania firm – mówi Joanna Torbé, ekspertka ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Pierwsza fala koronawirusa wpędziła w długi wielu przedsiębiorców. Opłacanie czynszu za lokale usługowe, z których nikt nie korzystał oraz wypłacanie wynagrodzeń przy niskich obrotach dla niektórych firm okazało się zbyt trudne. Inspekcje pracy zalała fala skarg zgłaszanych przez osoby, które nie dostały wypłaty, zostały zwolnione z dnia na dzień lub dały się namówić na podpisanie aneksu do umowy zmieniającego ich warunki zatrudnienia na wyjątkowo niekorzystne, np. obniżające etat o 15/16.

    - Cała Polska od soboty (10 października br.) stała się żółtą strefą, natomiast liczba czerwonych stref stale rośnie. Sytuacja pracowników i pracodawców jest niepewna, co przekłada się na kadrowe decyzje pracodawców, w tym ograniczanie zatrudnienia. Na obecny stan nakładają się skutki poprzednich miesięcy – do pracodawców zaczynają spływać pozwy pracowników zwolnionych z pracy wiosną – mówi Joanna Torbé, adwokat w Kancelarii Adwokackiej Joanna Torbé & Partnerzy, ekspertka ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych Business Centre Club.

Duży problem stanowią także opóźnienia z wypłatą wynagrodzenia. Zdarzają się one zwłaszcza pracodawcom z branży gastronomicznej i transportowej. Aż 30% zgłoszeń trafiających do Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom dotyczy osób pracujących w gastronomii. Zdarzają się firmy, które zalegają z wypłatami od wiosny. Z kolei w branży transportowej niektórzy pracodawcy zwlekają z uregulowaniem należności za nadgodziny lub nadprogramowe kursy.

Przez lukę w przepisach pracodawca może uchylać się od wypłaty wynagrodzenia. Grozi mu za to niska grzywna do 2 tys. zł, jak wskazuje Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych. Ponadto z danych stowarzyszenia STOP Nieuczciwych Pracodawcom wynika, że niektórzy przełożeni odmawiają przyznawania jednodniowych urlopów, starając się za wszelką cenę zatrzymać pracownika w pracy lub nie chcą dać wolnego, aby powstrzymać daną osobę przed wyjazdem za granicę, co jest postawą niezgodną z prawem.

Sytuację na rynku pracy zaognia druga fala zachorowań na koronawirusa. W dniu objęcia całej Polski żółtą strefą, tj. 10 października, stwierdzono aż 5300 nowych, potwierdzonych przypadków COVID-19. Trzeba jednak pamiętać, że faktyczna liczba zakażeń była dużo większa, ponieważ część osób w ogóle nie robi testów na koronawirusa, przechodzi chorobę bezobjawowo lub bagatelizuje niepokojące objawy i kontynuuje pracę czy naukę, zarażając kolejne osoby.

O tym, czy pacjent zostanie skierowany na kwarantannę, może zadecydować lekarz pierwszego kontaktu (przepisy zostały wprowadzone, aby odciążyć sanepid), więc można spodziewać się, że liczba oficjalnie stwierdzonych zakażeń będzie rosła. W niektórych zakładach pracy może zacząć brakować personelu. Z drugiej strony pracodawcy unikają prowadzenia nowych rekrutacji, aby ciąć koszty, przez co pracownicy stają się coraz bardziej obciążeni.

Firmy rezygnują także z wypłacania premii czy dawania podwyżek. Ponadto inflacja i wzrost cen pogarszają sytuację materialną pracowników. Do tego dochodzą obniżone etaty i wynagrodzenia.

    - Ponownie wprowadzone obostrzenia powodują m.in. ograniczenie czasu pracy i liczby klientów w lokalach gastronomicznych, ograniczenie liczby osób w kinach czy na imprezach sportowych i kulturalnych, a to przełoży się na decyzje związane z zatrudnieniem – przyznaje Joanna Torbé.

Przed pierwszą falą koronawirusa pracowników cechował duży optymizm. Agencje zatrudnienia ogłosiły nadejście rynku pracownika, a ich klienci często mieli problem z obsadzeniem wszystkich wolnych stanowisk. Przez koronawirusa obywatele Ukrainy mają ograniczone możliwości emigracji zarobkowej, chociaż z badania Personnel Service wynika, że 61% Ukraińców, którzy byli już zatrudnieni w Polsce, chciałoby wrócić do naszego kraju. Mieszkańcy wschodniej części Europy zainteresowani pracą w Polsce często szukają pomocy w agencjach pracy tymczasowej....


czytaj więcej: www.strefabiznesu.pl


autor: Anna Bartosiewicz

źródło: www.strefabiznesu.pl