Biznes

W dobie COVID-19 firmy przestały bać się konkurencji

16 październik 2020

Pracodawcy wypowiadają umowy o zakazie konkurencji. Jak ustalił serwis Prawo.pl, pierwsze wypowiedziano już dzień po wejściu w życie przepisów tarczy antykryzysowej, która wprowadziła taką możliwość. Zdaniem ekspertów, to łatwy sposób na ograniczenie kosztów przedsiębiorcy. Zwłaszcza, że firma nie musi nawet wykazywać pogorszenia sytuacji finansowej.

źródło: www.prawo.pl

Chodzi o art.  15gf. ustawy w sprawie COVID-19, który został wprowadzony do niej ustawą z 19 czerwca 2020 r. o  dopłatach do  oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym   skutkami COVID-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw, popularnie zwaną tarczą 4 (druk sejmowy nr 382). Jej przepisy wprowadziły rozwiązania w celu poprawy sytuacji przedsiębiorców dotkniętych skutkami COVID-19. Szkopuł jednak w tym, że przepis wprowadzający możliwość jednostronnego (przez pracodawcę, zleceniodawcę czy zamawiającego) wypowiedzenia umowy o zakazie konkurencji w trybie ekspresowym (bo siedmiu dni) nie odnosi się w żaden sposób do sytuacji przedsiębiorcy, który tę umowę wypowiada. Nie ma w nim mowy o pogorszeniu się kondycji przedsiębiorstwa.

  - To jest kolejny przepis antypracowniczy w tarczach antykryzysowych. Przepis, który ułatwia pracodawcom obniżanie kosztów. Taka regulacja powinna mieć wydłużony okres vacatio legis – mówi adwokat dr Liwiusz Laska, były przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, pełnomocnik Związku Metalowców i Hutników. Według niego, biorąc pod uwagę tempo uchwalania zmian i bardzo często porę nocną, kiedy się to odbywało, do dziś wielu pracowników mających w swoich umowach takie klauzule może nawet nie wiedzieć, że tracąc pracę nie dostaną spodziewanej rekompensaty za okres, w którym nie będą mogli podjąć nowej pracy.  

A dotyczyć to może wielu osób - nie tylko menedżerów czy członków zarządu, wysokiej klasy specjalistów, ale także tych, których wiedza jeszcze do niedawna była cenna dla pracodawców. Na przykład trenerów i szkoleniowców z branży coachingowej oraz osób mających np. dostęp do bazy klientów.

Siedem dni wypowiedzenia

Artykuł 15 gf ustawy w sprawie COVID-19 jest prosty.. Stanowi, że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, strony umowy o zakazie konkurencji obowiązującym po ustaniu:

    stosunku pracy,
    umowy agencyjnej,
    umowy zlecenia,
    innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z ustawą z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny stosuje się przepisy dotyczące zlecenia,
    umowy o dzieło

- na rzecz których ustanowiono zakaz działalności konkurencyjnej, mogą ją wypowiedzieć z zachowaniem terminu 7 dni.

Ot i cała regulacja. W uzasadnieniu do rządowego projektu ustawy, który ją wprowadzał (druk sejmowy nr 382) napisano jedynie, że możliwość jednostronnego wypowiedzenia umowy wynika z sytuacji wywołanej epidemią COVID-19 – pracodawcy, dający zlecenie i zamawiający w obliczu gospodarczych konsekwencji epidemii nie są w stanie ponosić wszystkich kosztów prowadzenia działalności. Wobec tego zasadne jest umożliwienie im wypowiedzenia przedmiotowych umów.

  - Przez to wraz z wygaśnięciem umowy wygaśnie ich zobowiązanie do zapłaty odszkodowania – ponad okres trwania umowy – na rzecz byłych pracowników, agentów, przyjmujących zlecenie oraz przyjmujących zamówienie z tytułu zakazu prowadzenia przez nich działalności konkurencyjnej. Jednocześnie w interesie części pracodawców, dających zlecenie i zamawiających jest dalsze trwanie umów o zakazie konkurencji. Uprawnienie do wypowiedzenia przewiduje się zatem jako jednostronne, by nie naruszyć interesów tych podmiotów – tłumaczy rząd. Dalej potwierdza, że skoro przewiduje się 7-dniowy termin wypowiedzenia, z którego upływem wygaśnie umowa o zakazie konkurencji, to strona zobowiązana do zapłaty odszkodowania z tytułu powstrzymania się przez drugą stronę umowy od prowadzenia działalności konkurencyjnej, będzie miała obowiązek wypłacić odszkodowanie za okres do wygaśnięcia umowy. - Wypowiedzenie na podstawie projektowanego przepisu nie stanowi zarazem okoliczności, z której wystąpieniem wiązałby się obowiązek zapłaty kary umownej albo dodatkowego odszkodowania ponad to, które przysługuje za okres do momentu wygaśnięcia umowy. Tym samym wzajemne roszczenia stron ograniczają się do sytuacji, które występują w okresie trwania umowy, a samo wypowiedzenie umowy nie pociąga za sobą negatywnych skutków dla wypowiadającego – podkreślają autorzy projektu.

Co ciekawe, na przepis ten nie zwróciły uwagi podmioty, które opiniowały projekt. I nie chodzi tu wcale tylko o organizacje przedsiębiorców. Bo do propozycji nie odniósł się ani Wiesław Łyszczek, ówczesny główny inspektor pracy (choć zauważył art. 15gd), ani nawet związki zawodowe. Wyjątek stanowiło OPZZ, które w swoim stanowisku zauważyło, że projektodawca odmawia prawa wypowiedzenia umowy drugiej stronie z uwagi na ochronę „interesu części pracodawców, dających zlecenie i zamawiających”. – W ocenie OPZZ niezrozumiałym jest rozwiązanie, zgodnie z którym tylko jedna strona umowy kosztem drugiej uzyskuje dodatkowe uprawnienie – czytamy w opinii. 

Ingerencja w prawo do pracy…

W ocenie Pawła Korusa, radcy prawnego, partnera w kancelarii Sobczyk & Współpracownicy, byłego wieloletniego sędziego sądu pracy, ustawodawca do „jednego worka” legislacyjnego wrzucił umowy o zakazie konkurencji obowiązujące po ustaniu umów cywilnoprawnych i umowy o pracę. - Nie dostrzega zatem różnicy pomiędzy takimi umowami. Różnica ta nie tyle przy tym polega na odpłatności umowy (umowy o zakazie konkurencji po wygaśnięciu umowy cywilnoprawnej mogą być nieodpłatne), ile na braku równorzędności stron – mówi mec. Korus. I dodaje: Żeby to ująć jeszcze inaczej – w przypadku umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy mówimy o ograniczeniu prawa do pracy, nie tylko dlatego, że pracownik jest zobowiązany do ograniczenia swojej aktywności po ustaniu obowiązującej umowy, lecz również dlatego, że może stracić pracę (lub jej nie otrzymać), gdy umowy o zakazie konkurencji nie podpisze. Stąd, jak tłumaczy, konieczność ustawowej podstawy dla takiej „ingerencji” w prawo i jednocześnie wymóg odpłatności. W przypadku umów o zakazie konkurencji po ustaniu umowy cywilnoprawnej mówimy o swobodzie (wolności) kontraktowania, w ramach której strony decydują o wszystkich elementach takiej umowy....

czytaj więcej: www.prawo.pl


autor: Grażyna J. Leśniak

źródło: www.prawo.pl